Ach! Mam wyjątkowy sentyment do butów marki Brooks. To były bowiem moje pierwsze, takie prawdziwie profesjonalne buty biegowe. Pamiętam, jakieś 8 lat temu, pojechałam specjalnie do Warszawy do Sklepu Biegacza na analizę techniki biegu w celu dobrania odpowiedniego obuwia, gdyż – jak chyba każdego początkującego biegacza – „bolały mnie kolana”. I wymyśliłam, że dobór butów przez specjalistę to zmieni. Nie pamiętam już czy faktycznie kolana przestały mnie boleć czy nie, ale dokładnie mam zakodowane, że tamte Brooksy były białe, na grubej podeszwie (wyszczuplały więc), z różowymi i fioletowymi dodatkami. Chyba to był model Glycerin, ale głowy nie dam. I że jak je zmierzyłam, to od razu wiedziałam, że to jest to. A skoro coś tam biegam i trenuję do tej pory, oraz nie bolą mnie kolana, to jednak musiało to zadziałać :)


Z wielką ochotą przetestowałam więc (i testuję nadal) najnowszą, dwudziestą (!) odsłonę Brooks Adrenaline GTS. Na stronie producenta przeczytać można, że to buty biegowe przeznaczone dla stopy naturalnej, na asfalt i nawierzchnie mieszane, bardzo dobrze stabilizujące, z wysokim poziomem amortyzacji oraz równie dużym dropem (11 mm). Czyli buty idealne dla mnie! Tak już mam, że z powodu: trochę techniki biegu (kiepska), trochę budowy stopy (dziwna), trochę z powodu przebytych kontuzji (długo by wymieniać), chcąc chronić się przed kolejnymi urazami powinnam wybierać buty amortyzowane i z wyraźnym dropem.

Poznajmy się 

Dobrą marketingową robotę robi już pudełko – świetne są te brooksowe rysunki, uwielbiam. Ale najważniejsze w środku. Pierwsze, co mnie zdziwiło w nowych Brooksach to – w końcu kobieta – kolor! Przyznacie, że czarny nie jest obecnie najpopularniejszym kolorem w obuwiu biegowym, zwłaszcza w modelach damskich. Moja dusza lubi to! Oczywiście jest też cała gama innych kolorów tego modelu: ciemnoniebieskie, turkusowe, malinowe, czarne z kolorowymi wstawkami – jest w czym wybierać. Druga rzecz, która zwróciła moją uwagę, to dość konkretny bieżnik, który faktycznie powinien sprawdzać się również w terenie (pytanie, czy będzie równie skuteczny na asfalcie), a także dopełniający wszystkiego dość minimalistyczny i taki harmonijny design. Bezszwowa cholewka sprawiała wrażenie mało przewiewnej, ciekawe, jak ta dość gęsta w swej strukturze tkanina zachowywać się będzie podczas upałów?




Po pierwszej przymiarce i poparadowaniu w domu przed lustrem, okazało się, że buty świetnie trzymają – stopa nie pływa i czuje się w nich bardzo pewnie. Sam but jest dość wąski. Cholewka dokładnie otula stopę, a miękki i gruby język (który nie jest zintegrowany z cholewką, co często się obecnie spotyka w butach biegowych) dopełnia całości. Cholewka wykonana z dość gęstej tkaniny z dodatkowym elementem odblaskowym na palcach. Okazuje się, że ta siateczka jest zaprojektowana w technologii 3D Fit Print, by dodatkowo wzmacniać dopasowanie.



Czuje się tą stabilizację – podeszwa jest wysoka i dodaje kilka centymetrów, ale but nie jest „chwiejny”. Innymi słowy: stabilna ta stabilizacja :) Do głosu dochodzi tu opatentowana przez Brooksa i wprowadzona już w modelu 19, technologia GuideRails® tj. Kompleksowy System Stabilizujący, który odpowiada za „inteligentne” ograniczanie nadmiernych ruchów.

Tył buta jest wyraźnie wzmocniony. Jak podaje producent, w modelu Adrenaline 20 GTS w porównaniu do modeli wcześniejszych zwiększono obszar DNA LOFT w celu „uzyskania jeszcze większej miękkości bez utraty sprężystości i trwałości butów”, a ponadto „podkładka OrtoLite zapewnia najwyższy komfort na wejściu”. Dodatkowa warstwa materiału w okolicach kostki oraz usztywnienie na zapiętku czyni mankiet buta miękkim i wygodnym oraz dopełnia wrażenie pewnego trzymania stopy.

Sztywność? No nie zwiniemy podeszwy w rulon, ale na pewno nie są to też drewniaki – producentowi udało się tu chyba znaleźć optymalny kompromis.

Pobiegajmy 

Przetestowałam buty w różnych warunkach i na wielu dystansach. Zarówno podczas dłuższych wybiegań, jak i mocniejszych akcentów, na nawierzchni suchej i mokrej, a także w terenie. Okazuje się, że ta podeszwa faktycznie jest uniwersalna i przyczepna – na asfalcie bieżnik jest niewyczuwalny, a w terenie skutecznie zapobiega poślizgnięciu. Oczywiście nie jest to but trailowy, ale do biegania po zmiennej nawierzchni – u mnie taki trening zazwyczaj przypada na dłuższe wybieganie – nadaje się idealnie! Zaskoczona byłam również ich dynamiką. Jasne, że nie biegam nie wiadomo jak szybkich i mocnych akcentów, ale na zabawach biegowych, treningach BNP, różnego rodzaju drabinkach ze zmiennym tempem, aż miło było czuć, jak but „oddaje”. Jaki jest sprężysty i dynamiczny.



Warto na moment zatrzymać się przy stabilizacji Dwudziestki. Producent nazywa ją „holistyczną” zapewniając, że technologia GuideRails® ograniczając nadmierne ruchy i niejako programując ruch i kierując stopą we właściwym kierunku, całościowo wpływa na całe ciało biegacza zapobiegając bólom kolan i bioder. No ciekawe, może faktycznie coś w tym jest – jakby nie patrzeć, nic mnie podczas biegu nie boli. Co najwyżej ból istnienia od zaordynowanych przez trenera zadań ;)

Amortyzacja? To również wyróżnik Adrenaline GTS 20. Spora! Jest naprawdę komfortowo, ale też nie za miękko i kapciowo. Za amortyzację odpowiadają tutaj dwa systemy: twardsza z pianki LOFT w pięcie, która bardzo dobrze amortyzuje uderzenie stopy i nieco lżejsza BioMoGo w przedniej części buta, dodająca dynamiki. Dzięki temu but jest uniwersalny i sprawdzać się powinien na wszystkich rodzajach treningów.



Odnośnie cholewki, to wspominałam już że jest bezszwowa, elastyczna i zapewnia bardzo dobre dopasowanie. Stworzona jest jednak z tkaniny o raczej gęstym splocie, więc, mimo iż but oddycha, tak jednak nie zapewnia wielkiej przewiewności. Uwzględniając dodatkowo fakt, że but jest stosunkowo wąski, to po prostu nie ma tam gdzie „hulać wiatr”. Wydaje się więc, że Dwudziestka będzie świetnym butem całorocznym, za wyjątkiem właśnie bardzo wysokich temperatur i upałów.

Czy jest to but wygodny? Najbardziej indywidualna kwestia i tym samym najtrudniejsza do opisania. Duża stabilizacja i amortyzacja, dbałość o detale (bezszwowa i trzymająca stopę cholewka, miękkie wykończenie mankietu buta) i niezbyt twardy, ale też nie za miękki zapiętek sprawiają, że moja stopa w Adrenaline GTS 20 czuje się bardzo dobrze i wygodnie.

Podsumujmy

Wg mnie Brooks Adrenaline GTS 20 to bardzo dobry i uniwersalny but treningowy, który powinien sobie również świetnie poradzić na startach. Polecałabym go raczej na dłuższe dystanse. Jest solidny, dzięki stabilizacji i amortyzacji zapewnia duże wsparcie dla stopy, więc osobom ze skłonnościami do kontuzji, z kiepską techniką biegową czy nadwagą powinien bardzo spasować. Ponieważ jest to but raczej wąski, sportowcom z szerszą stopą polecałabym wybrać pół rozmiaru większe niż zazwyczaj. Trudno po przebiegnięciu 150 km dywagować o ich trwałości, ale sprawiają wrażenie dość wytrzymałych butów biegowych. Na plus modelu Adrenaline GTS 20 działa również taki harmonijny, nieprzekombinowany i spójny design.


A już w ogóle najciekawsze, że „tytułowe GTS” w modelu Brooks Adrenaline GTS 20, znaczy po prostu „go to shoes”. Zatem, let’s go to Brooks shoes!

Źródło