Maraton to wyzwanie dla każdego biegacza. To królewski dystans, który jest w stanie pokonać tylko garstka wybrańców. Nie zmienia to jednak faktu, że śmiałków jest z roku na rok coraz więcej. Dzisiaj dowiesz się nieco więcej o tym, jak spędzić ostatnie dni przed startem i co robić, by bieg był bezpieczny, a Ty maksymalnie przygotowany do przyjęcia wyzwania i pokonania morderczego dystansu.

Pamiętaj o planie

Maraton to bieg, który poddaje próbie zarówno Twoje ciało, jak i umysł. Wyobraź sobie, że jesteś budowniczym mostów. Cały projekt musi mieć szczegółowy plan, a każde odstępstwo od przyjętych reguł może mieć opłakane skutki w postaci tragedii. Tak samo jest z biegaczami. Maratonu nie da przebiec się bez planu, ot tak, spontanicznie. To nie są zawody dla lekkoduchów, którzy uważają, że jakoś to będzie. Niejeden zawodnik przekonał się, jak wiele można stracić przez mały, głupi błąd. Nie wierz więc w łut szczęścia i solidnie przygotuj się do startu w biegu na tak długim dystansie. Twoje ciało z pewnością Ci podziękuje.

Ostatni tydzień przed maratonem

Pod żadnym pozorem nie traktuj tego okresu jako czasu na wytężone treningi oraz pokonywanie własnych barier. Na to była okazja dużo wcześniej. Jeśli teraz czujesz, że musisz jeszcze nad czymś popracować, to licz się z tym, że Ci się nie uda. To jak uczenie się do ważnego egzaminu, siedząc przed salą, w którym ma się on odbyć. To jeszcze nigdy, nikomu się nie udało. Ostatni tydzień ma upłynąć Ci pod znakiem lekkiego urlopu. Nie oznacza to oczywiście, że nie możesz biegać. Wręcz przeciwnie – rób to, ale nie zamęczaj się i dużo odpoczywaj. To właśnie teraz Twoje ciało powinno dojść do siebie po wielu miesiącach ciężkiej harówy.

Zostały tylko 3 dni do maratonu

W tym czasie nogi zasługują na specjalne traktowanie. Nie nadwyrężaj ich, nie urządzaj sobie wymagających treningów, bo na zawodach organizm upomni się o swoją dawkę odpoczynku. Jeśli naprawdę Cię nosi i czujesz, że musisz iść pobiegać, zrób to, ale pod warunkiem, że dystans nie będzie dłuższy nić 5-7 km w bardzo luźnym tempie. Chodzi bardziej o rozluźnienie mięśni oraz oczyszczenie głowy przed morderczym wysiłkiem. Twoja forma na pewno nie poprawi się 3 dni przed startem, a katowanie organizmu może skończyć się kontuzją i wyeliminowaniem z maratonu.

Co jeść dzień przed zawodami?

Trening treningiem, ale każdy biegacz na pewno zdaje sobie sprawę, że przygotowanie do zawodów to coś więcej niż tylko dziarskie przebieżki w modnym stroju. Jeśli traktujesz swoje bieganie poważnie, to z pewnością trzymasz dietę i starasz się dostarczać organizmowi budujących składników odżywczych oraz niezbędnej dawki energii. Dzień przed startem skup się na węglowodanach. To właśnie ich nie powinno zabraknąć na Twoim talerzu. Pod żadnym pozorem nie doprowadzaj się również do stanu odwodnienia. Witaminy oraz minerały są również mile widziane. Pamiętaj, że podczas przygotowań Twoje ciało dostało nieźle w kość i teraz należy mu się odpowiednie podziękowanie. Ostatni posiłek przed zawodami zjedz nie później niż o 19:00. Inaczej zmarnujesz masę energii na strawienie pokarmu podczas snu i obudzisz się zmęczony.

Dzień startu

To już dzisiaj! Nastaw budzik na kilka godzin przed startem, by mieć czas na wykonanie wszystkich niezbędnych czynności takich jak, śniadanie, posmarowanie stóp i pachwin, zaklejenie brodawek oraz spokojne dotarcie na miejsce. Dobrym pomysłem jest przygotowanie wszystkich potrzebnych rzeczy dzień wcześniej. Dzięki temu nie będzie denerwować się, że nie możesz czegoś znaleźć. Sprawdź trzy razy, czy wszystko masz. Jeśli torba jest gotowa, czas udać się na miejsce maratonu. Staraj się myśleć pozytywnie i odsuwać od siebie wszelkiego rodzaju wątpliwości. Teraz już niczego nie zmienisz. Co ma być to będzie. Jesteś przygotowany najlepiej, jak tylko możesz, więc z podniesioną głową stań na linii startu. Weź kilka głębokich oddechów i ruszaj po swoje. Pamiętaj, że przegrywają ci, którzy boją się próbować. Niezależnie od wyniku czuj się wygranym. Zmierzyłeś się w końcu w królewskim dystansem.