Jestem biegaczką amatorką. Pięć lat temu odkryłam swoją pasję i od tamtej pory przebiegłam całkiem sporą liczbę km. Buty to dla mnie najważniejsza część garderoby biegacza.


Po długiej przygodzie z „asfaltowym” modelem Brooksa (który oczywiście nigdy mnie nie zawiódł) przyszedł czas na trailowy egzemplarz. Cascadia 14 – możliwość testowania tych butów spadła mi jak gwiazdka z nieba, ponieważ planowałam właśnie zakup tego modelu.


Cel na początek przyszłego roku – 103 km, które zamierzam pokonać właśnie w nowych 14-stkach :)

Na tą chwilę moje Cascadie mają  ok 200 km na liczniku. Testowałam je  na licznych leśnych ścieżkach, stromych podbiegach i zbiegach,  w wysokich temperaturach, w deszczu i na asfalcie. Moja opinia zatem będzie bez ściemy, bez lukrowania, w 100% obiektywna J


Wygląd- nie ma co się oszukiwać, większość z nas amatorów kupuje oczami ;) jeśli nie, to wybaczcie, jestem kobietą i podobno kobiety tak mają ;)  Buty są wyjątkowo lekkie, mają piękny opływowy kształt. Wyglądają bardzo zgrabnie, mimo, że wnętrze buta jest dość obszerne. Osoby posiadające szczerszą stopę z pewnością również polubią się z tym modelem. Dodatkowo obniżony drop sprawia, że przetoczenie stopy jest bardziej zwinne i naturalne. 




Pierwsze przymiarki, pierwsze kilometry i wielkie „WOW” ! Nie sądziłam, że trailówki mogą być aż tak wygodne i mięciutkie. Przyjemna amortyzacja towarzysząca przy każdym kroku  da się odczuć szczególnie na trasach o zmiennej nawierzchni. Dzięki technologii BioMoGo DN biega się naprawdę „miękko” tam gdzie teren jest szczególnie twardy, nie tracąc jednocześnie naturalnego czucia podłoża. Jedni lubią takie rozwiązania, drudzy mniej. Ja akurat jestem fanką dodatkowego wsparcia, szczególnie na dystansie ultra.

Technologia Cordura Mud Guar zapewnia nam dodatkowe wzmocnienie przedniej części cholewki co daje nam dodatkową ochronę przed błotem i drobnymi kamieniami. Buty jednocześnie posiadają bardzo dobrą wentylację. Bieganie w wysokich temperaturach jest równie przyjemnie co w chłodniejsze dni.

Na szczególną uwagę zasługuje również wiązanie buta. Sznurówki raz zawiązane, pozostają na swoim miejscu a dodatkowa kieszonka umożliwia ich całkowite „ukrycie”.  Producent twierdzi, że to rozwiązanie chroni sznurowadła przed zabrudzeniem. Od siebie dodam, że zwiększa również bezpieczeństwo na trasie. Nieraz zdarzyło mi się zaliczyć ekstremalne upadki, właśnie przez rozwiązane buty.

Nowy model oferuje również ulepszoną wersję technologii Pivot Post – zwiększoną stabilność buta.  Potwierdzam, testowany model idealnie współgra ze stopą. Nigdy nie czułam się tak pewnie poruszając się po trudnych technicznie zbiegach i podbiegach.

Na koniec zostawiłam sobie wisienkę – bieżnik. Od butów trailowych wymagam przede wszystkim bardzo dobrej przyczepności oraz świetnego trzymania w zróżnicowanym terenie. Nowe, ulepszone „wypustki” oraz zastosowanie wytrzymałej gumy Trail Track to połączenie idealne. Fakt do pełnej oceny brakowało  jeszcze treningów w warunkach zimowych ale po tym co zaprezentowały na śliskich kamienistych ścieżkach, jestem spokojna o to, co pokażą w chłodniejsze i śnieżne dni.

Czy  mają jakieś wady? Nie! Jak dla mnie nie ma się do czego przyczepić.  

Podsumowując- buty do zadań specjalnych w trudnym terenie. Przyjemnie amortyzowane, jednocześnie super stabilne, zwinne i przyczepne.  Sprawdzą się nie tylko na krótkich leśnych przebieżkach ale również na długich górskich biegach ultra. Jeśli szukasz buta wszechstronnego i jednocześnie idealnego w każdym calu, musisz je mieć  ;)